STANDARD SINGLE SURFACE WINGS

Kamil Manowiecki – O mnie

Powiedz proszę jak zaczęła się Twoja przygoda ze sportami wodnymi i  z Wingiem?

Moja przygoda ze sportami wodnymi zaczęła się, kiedy miałem 13 lat. Wtedy po raz pierwszy wsiadłem na Optymista i od razu poczułem, że to coś, co naprawdę mnie kręci. Po zdobyciu Mistrzostwa Polski w tej klasie zdecydowałem się przejść na windsurfing. Trenowałem bardzo intensywnie, często w trudnych warunkach, żeby w kolejnym sezonie zdobyć kolejne Mistrzostwo Polski, tym razem w klasie bic techno 293.

Od tamtego czasu moja pasja tylko rosła. Co roku udawało mi się podtrzymywać serię zwycięstw, zdobywając tytuły Mistrza Polski w różnych klasach. Zmieniałem sprzęt i dyscypliny, od olimpijskiego RS:X, przez IQFoil, aż po foilową Formułę. W międzyczasie miałem okazję wystartować w Młodzieżowych Igrzyskach Olimpijskich w Argentynie i zdobyć kilka ważnych tytułów międzynarodowych.

Kiedy po raz pierwszy spróbowałem Wingfoila, wiedziałem, że to coś świeżego i pełnego potencjału. Od razu mnie wciągnęło. Teraz Wingfoil to mój główny kierunek. Startuję w Wingfoil Racing World Tour, rozwijam się i stawiam sobie coraz wyższe cele.

Poza sportem studiuję zdalnie Environmental Development w szwedzkim Mälardalen University. Staram się łączyć intensywne życie sportowe z nauką i życiem codziennym, które toczy się głównie w moim kamperze, gdziekolwiek akurat jestem.

Jeśli interesuje Cię życie z pasją, sporty wodne i trochę nietypowa codzienność, zapraszam do śledzenia moich zmagań. Najlepsze dopiero przede mną!!

2. Jak doświadczenie z Windsurfingu pomaga Ci w Wingu?

Doświadczenie z windsurfingu bardzo mi pomaga w wingfoilu, bo oba sporty są do siebie podobne pod względem techniki pływania i zasad taktycznych. Trzeba umieć czytać wiatr, dobrze ustawiać się na starcie i reagować na zmienne warunki. Wing wymaga trochę więcej sprawności fizycznej niż iqfoil, szczególnie jeśli chodzi o mocne nogi, przedramiona i cały core, na szczęście zawsze miałem tu przewagę dzięki wieloletniemu treningowi. Wszystko to bardzo się przekłada na pływanie na najwyższym poziomie. 

3. Napisz proszę jakich Wingów używasz do Race i dlaczego ?

Pływam na wingach Ozone Fusion z technologią double skin, czyli z podwójną powłoką. To obecnie najbardziej zaawansowany sprzęt na rynku, polega to na zmniejszeniu turbulencji. Dzięki tej konstrukcji skrzydło jest stabilniejsze, lepiej trzyma kształt i pozwala płynąć ostrzej pod wiatr.

https://www.alpinefoil.com/en/kitefoil-windfoil-store/sails/ozone-fusion-eng.html#:~:text=The%20100%25%20double%20surface%20ram,angle%2Dof%2Dattack%20changes.

Dla mnie feeling z takiego pływania jest zdecydowanie lepszy. Choć wiele osób twierdzi, że trudniej się je obsługuje, uważam, że to kwestia przyzwyczajenia. Osobiście łatwiej mi pływać na double skinach niż na tradycyjnych wingach.

Problem pojawia się jednak w dostępności i cenie. Ten sprzęt jest drogi i trudniej go zdobyć, co może ograniczać rozwój klasy. Już w zeszłym sezonie organizatorzy poważnie rozważali wycofanie double skinów z wyścigów Formuły Foil, ponieważ obawiamy się powtórki z klasy kite foil. Tam przez wysokie koszty sprzętu i brak nowych zawodników cała dyscyplina praktycznie zniknęła.

A przecież zależy nam na czymś zupełnie innym. Chcemy przyciągać nowych zawodników, budować dużą społeczność i tworzyć przestrzeń dla sponsorów. Sport powinien być dostępny. Być może warto czasem poświęcić trochę prędkości i technologii na rzecz popularyzacji.

Co Ty o tym myślisz? Czy ważniejszy jest maksymalny performance, czy większa dostępność i rozwój dyscypliny? 

4. Jakich używasz foili?

Market folii też wybuchł w ostatnich latach, jest bardzo dużo firm które produkują coś na . skrzydeł samolotu .. tylko w zmiejszonej wersji – małe skrzydła  w pełni z karbonu. Jednak pod wyścigi i performance na najwyższym poziomie jest tylko kilka firm które produkują gdyż musi być on bardzo dokładnie kontrolowany. Jedną z tych firm jest Chubanga, folie produkowanych w San Marino razem z właścicielem Luca tworzymy nowe designy i testuję dla nich sprzęt. Dla mnie te folie mają dusze, są niezwykle dopracowane – Luca dopracowuje każdy detal i ręcznie dopracowuje każdy egzemplarz  

5. Jakich używasz desek?

Deski, na których pływam, tworzę razem z Jackiem Woźniakiem z AttackBoards. To coś więcej niż sprzęt, to część mojego zestawu robionego z pasją. Razem projektujemy designy, a Jacek każdą deskę ręcznie obrabia z niesamowitą precyzją. Ma do tego oko, wyczucie i prawdziwy talent, a już niebawem stworzymy kolekcję nowych modeli dostępna dla każdego!

6. Czy używasz seryjnego sprzętu? czy jakoś modyfikujesz swoje ustawienia?

Na wyścigach staram się używać sprzętu, który jest ogólnodostępny, tak żeby każdy miał szansę pływać na tym samym poziomie technicznym. Na treningach nadal testujemy wiele rozwiązań i kombinacji, żeby wypracować setup, który będzie nie tylko szybki, ale też dostępny i optymalny na przyszłość. Chodzi o to, żeby sport się rozwijał i był fair dla wszystkich.

Moim ulubionym spotem zawsze będzie Sopot latem. To miejsce, od którego wszystko się zaczęło i które mam głęboko w sercu. Uwielbiam też te rzadkie dni, kiedy na otwartym Bałtyku pojawiają się duże fale, zdarzają się też w Sopocie kilka razy w roku i wtedy wszyscy byli czy obecni surferzy razem dzielimy się falami pod domem.

Poza Polską trudno mi wskazać jeden ulubiony spot, bo każdy z nich ma coś wyjątkowego. W tej zimie złapałem największe fale w życiu na wingfoilu w Arte Vida, na Tarifie. W Jericoacoara w Brazylii miałem niesamowite sesje na lokalnym wave spocie, a na Hawajach, w Hawaii Kai, surfoilowałem na rafie i te doświadczenia  zostaną ze mną na długo.

Każdy spot może być moim ulubionym, wszystko zależy od warunków i klimatu miejsca.

8. Ścigasz się w Race, a czy inne odmiany Winga też Cię kręcą? Skoki? Wave?

Kręci mnie absolutnie wszystko, co związane z wingiem. Poza sezonem wyścigowym, kiedy tylko pojawiają się fale, od razu wskakuję na wave. To właśnie od tego zaczęła się moja zajawka na winga, od zabawy na falach, czystej frajdy i swobody.

Ale z natury jestem perfekcjonistą i mam ogromną potrzebę rywalizacji. Dlatego race jest mi szczególnie bliski. Dzięki doświadczeniom z żeglarstwa i windsurfingu, gdzie liczy się taktyka, precyzja i konsekwencja, odnajduję się w tym formacie najlepiej. Jednak wave i skoki też sprawiają mi ogromną frajdę i są świetną odskocznią od reżimu wyścigów.

9. Jaki jest Twój ulubiony set sprzętu do poszczególnych dyscyplin – 

race/ freestyle/ wave ?

W wyścigach race stawiam na maksymalną prędkość. Pływam na foilach Chubanga V4 z przednim skrzydłem 540 i masztem V5, do tego customowa deska od Attack Boards, stworzona specjalnie pod moje potrzeby.

W freestyle i wave liczy się lekkość, zwrotność i feeling, więc wybieram najmniejsze możliwe skrzydło przednie. Przez kilka lat moim ulubionym setem był Escape 630 od F-One z masztem 85HM i deską Rocket Wing S 58L. Do tego dobieram jak najmniejszy wing, czyli im mocniejszy wiatr, tym lepiej. Taki setup daje najwięcej frajdy na falach i przy skokach.

10. Jaką dasz radę osobom, które zaczynają przygodę z Wingiem?

Jeśli ktoś chce zacząć przygodę z wingiem, to wszystko zależy od jego doświadczenia. Jeżeli zna podstawy żeglarstwa, rozumie jak działa wiatr i potrafi pływać w ślizgu na windsurfingu, może od razu kupić sprzęt dopasowany do siebie. W takim przypadku polecam deskę o wyporności równej wadze plus około 10 do 20 litrów, foil z przednim skrzydłem o powierzchni około 1500 centymetrów kwadratowych i maszt o długości 75 centymetrów. Dobrym wyborem będą dwa wingi o powierzchni 4 i 5 metrów. Taki zestaw sprawdzi się w większości warunków. Osoby ważące ponad 90 kilogramów mogą rozważyć winga 6 metrów, szczególnie na słabszy wiatr w Polsce. Z kolei osoby lżejsze, poniżej 70 kilogramów, spokojnie dadzą sobie radę z wingiem 5 metrów.

Jeżeli ktoś nie ma żadnego doświadczenia na wodzie, najlepszym rozwiązaniem będzie rozpoczęcie nauki latem na Chałupach / bądź nawet w Sopocie. Tam można wypożyczyć sprzęt i wziąć kilka lekcji z instruktorem na SUP-ie. Taki sposób daje szansę oswoić się ze skrzydłem, złapać pierwsze czucie i zrozumieć zasady działania w bezpiecznych warunkach. Potem można przejść na deskę o dużej wyporności, około 200 litrów, z krótkim masztem od 40 do 50 centymetrów i dużym foilem, który pozwala płynąć wolniej i stabilniej. To wszystko opiera się na szkoleniu metodą części, czyli stopniowym wprowadzaniu nowych elementów- od opanowania winga w rękach po pierwsze ślizgi na foilu.

W moim przypadku, mając spore doświadczenie z windsurfingu i żeglarstwa, już pierwszego dnia udało mi się wystartować i zrobić pierwszą rufę. Ale każdy ma swoją drogę. Najważniejsze jest, żeby nie zrażać się na początku, tylko krok po kroku budować swoje umiejętności. Wing daje niesamowitą frajdę, a droga do płynięcia może być szybka, jeśli podejdziemy do niej z cierpliwością.

11. Jaką dasz radę osobom, które pływają weekendowo na Wingu, a chcą zrobić progres?

Dla osób, które pływają weekendowo na wingu i chcą robić progres, najważniejsze jest podejście. W moim przypadku wszystko zaczęło się od czystej frajdy. Na początku byłem totalnie wciągnięty, bo było mnóstwo rzeczy, których chciałem się nauczyć. Zwroty na różne sposoby, rufa z przełożeniem winga – przed sobą, nad głową – triki, pierwsze 360, wyskoki, jak najwyższe loty, jazda bez winga, tylko na lewitacji, zjeżdżając z fali.

To wszystko sprawiało, że każda sesja była inna i mogłem za każdym razem wymyślić sobie nowe ćwiczenie. Jeśli ktoś ma ograniczony czas na wodzie, warto wykorzystać każdą chwilę maksymalnie. Fajnie jest wyznaczyć sobie małe cele na daną sesję, uczyć się krok po kroku i nie próbować wszystkiego naraz. Wing daje nieskończone możliwości, a największy progres przychodzi wtedy, kiedy po prostu czerpie się radość z każdego metra na wodzie.

12. Jaką dasz radę młodym zawodnikom Winga, którzy chcą iść w Twoje ślady?

Dla młodych zawodników, którzy chcą iść w moją stronę, najważniejsza rada to zacząć od solidnych podstaw i nie liczyć od razu na wsparcie sponsorów. Na początku uczyłem się sam. W przerwach od treningów na IQ Foilu wsiadałem na winga i testowałem wszystko po kolei. Najpierw trzeba dobrze opanować foila, nauczyć zwrotów i ruf, czuć balans i kontrolę.

Kolejny krok to własny sprzęt. Wiem, że nie każdy może sobie na to pozwolić, ale to kluczowy moment. Na początku też próbowałem zdobywać sprzęt od marek, ale największy skończyło się na tym że musiałem zainwestować własne środki. Kupiłem cały setup, postawiłem wszystko na jedną kartę i zacząłem startować.

Pamiętam jeden z moich pierwszych wyjazdów na zawody międzynarodowe do Chin. Miałem wtedy tylko jednego foila, jeden maszt i jedno skrzydło. Na akwenie pływało mnóstwo śmieci i cały wyścig skupiałem się tylko na tym, żeby nie wpłynąć na coś, co mogłoby zniszczyć mój sprzęt. Gdyby coś się wtedy stało, nie miałbym możliwości kontynuowania sezonu. To był kluczowy event, na którym osiągnąłem swój pierwszy medal Pucharu Świata wing.A bez wyników nie byłoby szans na dalsze wsparcie. To był duży stres i ryzyko, ale też ważna lekcja.

Dlatego moja rada brzmi: najpierw naucz się dobrze pływać, potem zainwestuj w sprzęt, a dopiero później szukaj wsparcia. Sponsorzy pojawią się wtedy, gdy zobaczą Twoje zaangażowanie i wyniki. Nie ma drogi na skróty, ale wszystko jest możliwe, jeśli naprawdę tego chcesz.

13. Czy mierzyłeś prędkość maksymalną z jaką płynąłeś? Ponad 60 km/h

14. Jakie masz plany i cele sportowe na ten sezon? Zostać mistrzem świata w race

15. Kiedy zobaczymy Winga na Igrzyskach olimpijskich? Potencjalnie Brisbane 2032